wtorek, 15 kwietnia 2014

Wiosenny aniołek z masy solnej

.

     Anielskie klimaty kiedyś były mi tak odległe jak tylko mogą być odległe obce planety innych galaktyk. Zarzekałam się, że to nie moje ulubione. Ale stopniowo anioły zalęgły się w moim domu.
Koleżanka podarowała mi pierwszego gipsowego anioła, który puszcza oczko. Potem Anioł Czerwony strzegł łóżeczka mojej córki (też podarunkowy, gipsowy). Porcelanowy aniołek z gwiazdką zjawił się przypadkiem - miał być prezentem - ale tak na mnie patrzył, że nie miałam serca go oddać...Srebrny anioł-zawieszka dostał się mojej córce bez okazji. A taki bożonarodzeniowy z zadartym nosem to już zupełnie inna historia...I tak kolekcja nam rośnie. Ja wiem, że pięć aniołków, to może i nie jakaś szczególna kolekcja, ale dla mnie to i tak dużo, naprawdę. :)

A teraz pojawiły się anioły z masy solnej i dają mi dużo radości. Skąd ten anielski temat? Nie mam pojęcia. :)))

***
Tablicę malarską pomalowałam farbami akrylowymi. Aniołka przykleiłam pattexem. I gotowe.
.

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. w sumie powinno tak być, bo anioły mają w sobie coś za co powinno się je kochać...sama się do tego przekonałam :)

      Usuń
  2. Aniołek jak na wiosnę przystało!:)
    Serdeczności posyłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trochę mu jeszcze wiatr zimny podwiewa sukienkę, ale z miłością ;)
      pozdrawiam!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. kapryśny nieco i ma zadarty nosek, bo wie, że nie jedną ma niespodziankę na te wiosnę... :)))

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. nie wiem jak to jest, że aniołki kojarzą mi się z pyzatą buzią i piegami...i dołkami w policzkach, w zwiewnych sukienkach lub spodniach na szelki z łatami na kolanach... :)))
      pozdrawiam!

      Usuń

:)